100 lat po jego ostatniej wystawie indywidualnej.
80 lat po jego śmierci –twórczość Mariana Ruzamskiego wraca do przestrzeni publicznej.
8 maja br. w muzeum Centrum Sztuki Prześladowanej w niemieckim Solingen otwarto wystawę tego najwybitniejszego tarnobrzeskiego artysty. Organizatorzy zatytułowali ją: „Marian Ruzamski. Sztuka pamięci”.
Termin otwarcia nie był przypadkowy i nawiązywał do okrągłej rocznicy zakończenia II wojny światowej. Jak napisano w pięknie wydanym katalogu: Dzieła sztuki potrafią wyrazić to, co niewyrażalne. Przekazują historię nie tylko poprzez fakty, ale również emocje – i łączą nas z doświadczeniami tych, którzy je stworzyli. Wystawa „Marian Ruzamski. Sztuka pamięci” poświęcona jest artyście, który imponuje nie tylko niezwykłym światem barw i głębią twórczości, ale także swoim losem. Jego prace, powstałe w Auschwitz, są cichym sprzeciwem wobec zapomnienia – wyrazem nadziei w czasach największego mroku.
Na wystawę składa się ponad 130 prac Ruzamskiego, w większości pochodzących ze zbiorów Muzeum-Zamek Tarnowskich w Tarnobrzegu, które jest współorganizatorem wystawy.
Marian Ruzamski urodzony w 1889 roku w Lipniku koło Bielska-Białej, ukończył z wyróżnieniem krakowską ASP, będąc uczniem m.in. Jacka Malczewskiego i Leona Wyczółkowskiego.
W 1914 roku w Tarnobrzegu, dokąd przeniosła się jego rodzina, został zatrzymany przez wojska rosyjskie i z grupą tzw. jeńców cywilnych deportowany do Charkowa. Po rewolucji bolszewickiej wrócił – ciężko doświadczony psychicznie – do nowo powstałego, wolnego państwa polskiego. Przez prawie 6 lat pracował, jako asystent prof. Sas-Zubrzyckiego w Politechnice lwowskiej, jednocześnie wystawiał swoje prace w największych galeriach i salonach przedwojennej Polski.
W 1927 roku powrócił na stałe do Tarnobrzega, gdzie stworzył w domu doktorostwa Pawlasów salon artystyczny, w którym bywali m.in. Tadeusz Boy-Żelenski, Emil Zegadłowicz, Stanisław Piętak, Stefan Żechowski, Andrzej Piwowarczyk. Ruzamski zaangażował się także w popieranie twórczości ekscentrycznego artysty Stanisława Szukalskiego, będąc do końca życia jego admiratorem.
4 kwietnia 1943 roku Ruzamski został aresztowany, oskarżony o pochodzenie żydowskie i homoseksualizm i wywieziony do KL Auschwitz. Donos na niego złożył miejscowy folksdojcz, w zemście za to, iż artysta nie chciał wykonać mu portretu. W obozie, gdzie otrzymał numer 122843 rozpoczął się ostatni etap życia i twórczości Ruzamskiego. Mimo kiepskiego zdrowia, pomoc ze strony współwięźniów, dla których był „Profesorem”, przesyłki żywnościowe od Pawlasowej, a przede wszystkim „ucieczka w sztukę” pozwalały mu na przeżycie kolejnych miesięcy obozowego piekła. W Auschwitz, gdzie spotkał m.in. Xawerego Dunikowskiego, powstały ostatnie jego prace, prezentowane po wielu latach w 2005 roku na wielkiej berlińskiej wystawie „Kunst in Auschwitz”. Jej pomysłodawca i kurator Jurgen Kaummketter tak opisywał te dzieła: Tradycjonalizm artystycznych środków wyrazu zawartych w obrazach i prostota, w której artysta zrezygnował ze wszystkiego, co mogłoby rozpraszać uwagę są szczególnie widoczne w serii portretów autorstwa Mariana Ruzamskiego, której podobieństwo do portretów Hansa Holbeina młodszego samo się nasuwa. Cudem uratowane są dowodem wielkości sztuki, dającej nadzieje i możliwość schronienia się nawet przed najgorszym złem.
Marian Ruzamski nie doczekał wolności, choć dzieliło go od niej kilka dni. W początkach 1945 roku znalazł się w grupie 60 tysięcy więźniów, których Niemcy ewakuowali z Auschwitz. Pieszo przeszedł tzw. marsz głodowy, którego nie wytrzymała połowa więźniów. W pierwszych dniach marca skrajnie wycieńczony, odwodniony i przemarznięty dotarł do obozu w Bergen Belsen, gdzie zmarł 8 marca na dwa tygodnie przed wkroczeniem tu wojsk alianckich. Przez cały czas tej morderczej wędrówki, Ruzamski niósł ze sobą to co dla niego było najcenniejsze, swoje obozowe rysunki i akwarele, w sumie 49 prac, które złożyły się na tzw. „Teczkę oświęcimską” Po jego śmierci, jeden ze współwięźniów zaopiekował się nimi i po wojnie przewiózł do Francji, skąd trafiły zgodnie z ostatnią wolą artysty do ukochanej przez niego osoby – Janiny Pawlasowej. Dziś stanowią własność Państwowego Muzeum KL Auschwitz w Oświęcimiu.
Jurgen Kaummketter zachwycony ich wymową, stał się wielkim orędownikiem twórczości Ruzamskiego. Wystawa w Solingen to głównie zasługa jego pasji i determinacji.
Drugim wielkim orędownikiem wystawy był Marian Turski ocalały z Auschwitz. Jego słowa: Auschwitz nie spadł z nieba. Zaczęło się od drobnych przejawów nietolerancji i antysemityzmu, od rasizmu. I to musimy pamiętać: nie zaczęło się od komór gazowych, – są przestrogą do dziś.
Turski trzy lata temu napisał wstęp do monografii Ruzamskiego autorstwa Tadeusza Zycha, jak również wstęp do katalogu wystawy. Niestety zmarł przed jej otwarciem 18 lutego 2025 br. Wystawa jest mu dedykowana.
Ruzamski był nie tylko wybitnym artystą, ale także człowiekiem doświadczonym przez dwa XX wieczne totalitaryzmy: bolszewizm i faszyzm. Sztuka była tym, co pozwoliło mu je przeżyć.
Prace powstałe w Auschwtiz; tzw. Teka oświęcimska, zostały nazwane przez Kaummkettera „Polską Guernicą”.
Są, podobnie, jak słynne dzieło Picassa, nie tylko ostrzeżeniem, ale przede wszystkim strażnikiem pamięci nie tylko o największych dramatach naszych dziejów, ale także o wartościach, które pozwalały je przezwyciężyć; wolności, przyjaźni i miłości.
Wystawa w Solingen, która imponuje rozmachem i zachwyca świetnym scenariuszem, powstała we współpracy z Muzeum-Zamkiem Tarnowskich w Tarnobrzegu oraz Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau. Wsparli ją: Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Instytut Polski w Düsseldorfie oraz Fundacja Obywatelska Gerd Kaimer z Solingen. Po prezentacji w Centrum Sztuki Prześladowanej wystawa zostanie pokazana w Tarnobrzegu i w Pałacu Sztuki w Krakowie, gdzie 100 lat wcześniej odbyła się jego ostatnia wystawa indywidualna.
W otwarciu wystawy wzięli udział m.in. przedstawiciele władz landowych, burmistrz Solingen, dyrektor Instytutu Polskiego w Dusseldorfie. Obecny był także prezydent Tarnobrzega Łukasz Nowak i dyrektor tarnobrzeskiego Muzeum Tadeusz Zych.
Wystawie towarzyszy 250 stronicowy, dwujęzyczny katalog, ze świetnymi tekstami i reprodukcjami ponad 130 prac Ruzamskiego.






















